- Z czego to? - spytałam chwytając zeszyt leżący na podołku Susan i unosząc go wyżej do oczu, by lepiej przyjrzeć się wytartemu napisowi na okładce.
- Nie będziesz się uczyć?
- Nie. Nie widzę potrzeby.
Jakiś przedmiot wylądował z hukiem na skrawku blatu tuż przede mną.
- W takim razie przeczytaj to - przesunęła książkę w moim kierunku.
- Co to jest? - spytałam niezbyt inteligentnie.
Ostrożnie wzięłam ją do ręki i obejrzałam uważnie z każdej strony. Tytuł "Lavender Hill" nic mi nie mówił. Okładka obita bladofioletową skórką, tłoczone, zdobione srebrem litery i subtelny zapach lawendy unoszący się spomiędzy grubych, kremowych kart. Pomyślałam, że od tych wszystkich słodkości zbiera mi się na wymioty.
- Myślę, że ci się spodoba. Szczególnie, że teraz zmieniasz nieco podejście - puściła o mnie oczko.
Niechętnie zabrałam ze sobą książkę i rozłożyłam się na łóżku wśród rozsypanych na pościeli czekoladowych chrupek.
- Sue, to jakieś romansidło, prawda? - szepnęłam z niesmakiem nawet nie kierując słów w jej stronę.
***
Kilka godzin później do pokoju wszedł Nate.
- Kat, idziemy do garażu - powiedział w wejściu, najwyraźniej czekając na okrzyki zachwytu. - Nie chcesz...
- Nie, ćśś - przerwałam mu wpatrując się z zafascynowaniem w grube stronice, uśmiechając się do nich i chichocząc cicho.
- Widziałeś ją? - spytał zerkając przez ramię na stojącego za plecami Abe'a.
Podszedł i położył mi dłoń na czole, chcąc sprawdzić czy na pewno nic mi nie jest.
- Coś ty jej zrobiła? - zapytał Sue, która tylko zerknęła na mnie i wzruszyła ramionami.
- Kitty nie wygłupiaj się - zadrwił Abe dobrze wiedząc, że nienawidzę gdy się mnie tak nazywa.
- Weź tą książkę i chodź z nami. Nie chcę tam być z nim sam na sam - dodał tym razem szeptem wskazując za siebie kciukiem.
Podniosłam na niego wzrok i uśmiechnęłam się szeroko ignorując prychnięcie Abe'a. Wręczyłam mu książkę, a sama z trudem dźwignęłam się z łóżka.
*
Krótki, wiem.
Kolejny będzie miał już jakąś sensowniejszą treść.