13.05.2012

Chapter 18 "The Suprise"

- Przywieźli mi nowe części do samochodu, wiesz, wolałbym już teraz się tym zająć.
Westchnęłam ciężko próbując wymyślić w jaki sposób miałabym się skupić nad książką przy dźwiękach szczękającego metalu i okrzyków zachwytu tego drugiego, kiedy już zobaczy nad czym przyjdzie mu pracować.
- O co chodzi? - spytał, gdy w milczeniu pokonywaliśmy kolejne kondygnacje schodów, a ja zauważyłam, że coraz częściej zadaje mi tego typu pytania. Coś ze mną nie tak?
- Nie, po prostu chciałam czytać dalej.
- To? - podniósł książkę i powąchał, a chwilę później kichnął głośno, bo kilka płatków z gałązki lawendy wetkniętej za okładkę przez przypadek dostało mu się do nosa. - Nawiasem mówiąc - dokończył - to chyba nie jest najlepszy pomysł.
- A to niby dlaczego? - oburzyłam się.
Wolisz czytać takie bzdury - tu uniósł książkę wyżej, by dać mi jasno do zrozumienia o które bzdury mu chodzi - czy je przeżywać?
Zrobiłam dziwną minę udając, że zastanawiam się co odpowiedzieć.
- Wcześniej nie dawałeś mi takiego wyboru, nie jesteś zbyt romantyczny - odpowiedziałam powstrzymując się, by nie użyć liczby mnogiej i wiedząc, że sama nie jestem tutaj bez winy.
Abe omal na nas nie wpadł kiedy Nate zatrzymał się w drzwiach, a ja stanęłam koło niego. Chwycił moja dłoń, uniósł ją do ust i pocałował delikatnie.
- Naprawdę odniosłaś takie wrażenie? - zapytał spoglądając na mnie, wciąż lekko pochylony.
Zachichotałam (!) lekko onieśmielona, czując, że policzki płoną mi żywą czerwienią i nie zdając sobie sprawy z absurdalności sytuacji.
Przyciągnął mnie ostrożnie do siebie, tak, że teraz mogłam poczuć jego oddech na szyi. Dotknął mojego policzka wierzchem dłoni i szepnął:
- Jesteś tak piękna  - przeciągnął palcem wzdłuż lini włosów, a potem owinął wokół niego jeden z ciemnych kosmyków.
Patrzył na mnie w ten sposób po raz pierwszy.
Już chciałam pokręcić przecząco głową, ale chwycił moją twarz w obie dłonie i szepnął:
- Ważne, że ja wiem, że to prawda.
Następnie przysunął sięjeszcze bliżej, tak, że teraz mogłam poczuć jego ciepły oddech na swoim policzku i w końcu mnie pocałował. Nie łapczywie i zachłannie, musnął moje usta swoimi wargami  i choć zrobił to powoli i naprawdę delikatnie, poczułam, że brakuje mi tchu. Wiedziałam ile wkłada w to uczucia.
Nie przeszkodził nam nawet Abe, który próbując przepchnąć się przez drzwi za moimi plecami przysunął nas jeszcze bliżej siebie.
- Od tych słodkości dostaję mdłości - zaszydził i zaśmiał się drwiąco słysząc, że jego słowa się rymują.
Nate odsunął mnie na odległość ramienia i spojrzał na mnie uważnie.
- Nigdy nie myśl, że jest inaczej - pocałował mnie delikatnie w czoło i dodał - ale teraz naprawdę muszę się tym zająć - wskazał gestem przykryty płachtą samochód.
Kiwnęłam głową i wyswobodziłam się z jego uścisku. Abe ze zniecierpliwieniem kręcił się po garażu.
- Ciekawe jaką będzie miał minę jak ją zobaczy - uśmiechnął się.
- Ją?
- No tak, to ona.
Przewróciłam oczami słysząc, że traktuje samochód tak nieprzedmiotowo.
Nate podszedł do wozu i powoli ściągnął z niego ciemny pokrowiec. Abe wydał z siebie zduszony pisk i upadł na kolana głaszcząc z uczuciem idealnie wypolerowaną karoserię. Temu drugiemu uśmiech wciąż nie schodził z twarzy, a kiedy natrafił na błyszczący emblemat, Abe wydał z siebie kolejny dziwny dźwięk.
- Jeździliście nią?
- Jeszcze nie. Niedawno wymieniliśmy tapicerkę, trzeba jeszcze doszlifować kilka rzeczy i będzie gotowa.
Abe cały poczerwieniał z wrażenia.
Podczas gdy obaj omawiali sprawy techniczne samochodu, podeszłam do niego (a raczej do niej), otworzyłam drzwiczki i usadowiłam się wygodnie na siedzeniu pasażera zabierając się z powrotem za lekturę.
Po chwili jednak poszczególne wyrazy przestał do mnie docierać, aż w końcu obraz zaczął się rozmazywać i znikł.