Do tego pokoju trafiłabym nawet z zamkniętymi oczami. Chodziłam chwilę w kółko, nie mogąc się zdecydować, czy naprawdę chcę to zrobić.
W końcu zapukałam cichutko, ale nikt nie otworzył. Zapukałam po raz drugi, tym razem bardziej natarczywie.
Usłyszałam kroki, a po chwili w szczelinie między drzwiami a framugą ujrzałam parę ciemnych oczu, które z pewnością nie należały do żadnego z nich.
- Ja chyba... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Nie, raczej nie. Kate, tak?
- Znamy się? - spytałam, gdy szerzej otworzył drzwi.
Kiedy weszłam, zobaczyłam rozwalonego na kanapie Nate'a i siedzącego przed telewizorem Abe'a.
- Od kiedy to nauczyłaś się pukać? -zapytał.
- Myślałam, że pomyliłam pokoje.
Postanowiłam go ignorować, za to uważniej przyjrzałam się chłopakowi, który otworzył mi drzwi.
- To jest Percy - jak na zawołanie przedstawił kolegę Nate.
Włosy miał, podobnie jak oczy, bliżej nieokreślonego koloru. Z pewnością ciemne. Ubrany nijako, w wygniecione spodnie i spraną, bladoniebieską koszulkę. Nie był brzydki, ale nie było w nim niczego, co można by zapamiętać już po pierwszym spotkaniu.
- Chodziłaś kiedyś ze mną na historię - powiedział.
Kiwnęłam głową, uśmiechając się niemrawo i nagle rozumiejąc, że już go kiedyś widziałam.
Abe wyglądał, jakby chciał zapytać dlaczego tu przyszłam, ale jakaś część nie tak źle wychowanego chłopaka nie pozwalała mu na to. Zamiast z czegokolwiek się tłumaczyć podeszłam prosto do kanapy i usiadłam Nate'owi okrakiem na kolanach.
- Już się nie gniewasz? - spytał najwyraźniej mając zamiar mnie pocałować, ale odepchnęłam go od siebie stanowczym gestem.
Oboje unieśli brwi wysoko w górę, z czego jeden z nich wyglądał, jakby miał zamiar parsknąć śmiechem a drugi nadal zachowywał poważną minę.
- O co chodzi? - spytał.
- O nic - odpowiedziałam wesoło. - Po prostu pomyślałam - starałam się mówić jak najbardziej uwodzicielskim głosem - że może nastąpi mała zmiana - dodałam kładąc mu rękę na klatce piersiowej i powoli przesuwając nią w dół.
- A dokładnie jaką? - spytał głośno przełykając ślinę, a ja poczułam "coś" wbijającego mi się w pośladek.
- Nieładnie - zaśmiałam się. - Miałam a myśli małą zamianę ról. Od dziś nie ma nic za darmo.
Abe zrobił gest, udający, że wyjmuje portfel.
Zgromiłam go wzrokiem.
- Nie o to chodzi. Na wszystko trzeba zapracować, na wszystko trzeba zasłużyć. Od dziś musicie zacząć się starać... - urwałam, bo dopiero teraz uświadomiłam sobie błąd, który niewątpliwie popełniłam.
- My? - spytał unosząc brwi i zerkając na współlokatora.
- Przecież wiesz co miałam na myśli - odpowiedziałam, starając się brzmieć, jakby wszystko to było zaplanowane.
Abe puścił do mnie oczko, trzęsąc się z bezgłośnego śmiechu.
Zeskoczyłam z kolan i ignorując ich zdziwione spojrzenia podeszłam prosto do Percy'ego, który pochylał się nad klawiaturą.
- Co robisz? - spytałam kładąc mu dłoń na ramieniu, a chłopak podskoczył przestraszony słysząc mój głos tuż nad uchem.
- Już go przed tobą ostrzegliśmy - dobiegł mnie głos Abe'a gdzieś z kąta pokoju.
- Spokojnie, tylko pytam.
- Nic ciekawego - wyjąkał.
- To nic, chętnie popatrzę - uśmiechnęłam się szeroko przysiadając do niego, a on pochylił się z powrotem nad maszyną z rumieńcem, który wykwitł mu na twarzy.
Krótki, ale i tak mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się. Ciekawe o co im chodzi, te relacje między nimi są pogmatwane... Ale chyba zaczynam rozumieć...
OdpowiedzUsuń